Od pewnego czasu nie pisałam, ale nie oznacza to, że nie śledziłam wieści z rękodzielniczego świata. ;) Nowe wyzwanie na blogu Szuflady zmotywowało mnie w końcu, by przejrzeć moje blogowe archiwum, zbiór prac nieukończonych, a nawet tajne pudełko ze skarbami dzieciństwa. ;) Koniec końców, zdecydowałam się jeszcze raz pokazać jeden z moich pierwszych koralikowych projektów.
I haven't written for some time but it doesn't mean I haven't followed news from the world of handicraft. ;) A new challenge on Szuflada blog has finally motivated me to look through my blog archive, the collection of unfinished works and even my secret box with childhood treasures. ;) Finally, I decided to show you once again one of my first beading projects.
Aniołek, którego robiłam praktycznie "na wyczucie", a wyszedł dokładnie tak, jak go sobie wymarzyłam. Do wyzwania zgłaszam jego pierwszy egzemplarz, jednak w ciągu tych kilku lat nie omieszkałam powtórzyć sukcesu i na pewno nie jest to moje ostatnie słowo. ;)
I wove this little angel following only my intuition but the result was just like I envisioned it. The first one I've ever made is my contribution to the challenge, however I felt tempted to repeat that success during the past few years and I still haven't said the last word yet. ;)
Nie ukrywam, że jestem bardzo dumna z tej pracy. Kiedyś nawet złożyłam obietnicę udostępnienia schematu. A że obietnic trzeba dotrzymywać, proszę bardzo. :) Już wkrótce rozpocznie się czas przedświątecznych przygotowań rękodzielniczych, jeżeli ktoś z Was zechce wykonać sobie taką ozdobę, będzie mi bardzo miło. :)
I don't want to deny that I'm very proud of this work. I even promised once to share a pattern with you. And since the promise shall be kept, here you are. :) A time of Christmas handmade preparations is coming, so if you would like to weave such a decoration, I will be very pleased. :)
Link do wyzwania Szuflady / A link to Szuflada's challenge.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą beading. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą beading. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 26 sierpnia 2018
środa, 18 stycznia 2017
Koralikowy aniołek / A Beaded Angel
Święta już minęły, ale u mnie choinka stoi do 2 lutego. Dlatego postanowiłam upleść na nią małego aniołka. To braciszek aniołka z zeszłorocznego postu. ;)
Christmas time is over, however, my Chritmas tree will remain till 2nd February. That's why I decided to weave a small angel for it. It's a brother of the last year's one. ;)
Aniołka zgłaszam na wyzwanie Art-Piaskownicy. Skończyłam go już w zeszłym tygodniu, ale chciałam jeszcze przygotować instrukcję wykonania i opublikować ją razem z pracą. W tym celu porobiłam masę koślawych fotek, potem uznałam, że się nie nadają i zaczęłam rysować schemat, ale niestety się nie wyrobiłam z czasem. Udostępnię go, jak skończę, na razie wrzucam co bardziej udane zdjęcia z procesu twórczego, bo szkoda, żeby się zmarnowały. :)
The angel is my contribution for Art-Piaskownica's challenge. I finished it last week, but I also wanted to prepare a tutorial and publish it together with the work. I've took a lot of poor-quality pictures while working, then I considered them unsuitable and started drawing a pattern. Unfortunately, I got run out of time. I will publish the pattern as soon as I finish it, now I'm just going to show you my best photos of work-in-progress. I just don't want them to be made in vain. :)
Christmas time is over, however, my Chritmas tree will remain till 2nd February. That's why I decided to weave a small angel for it. It's a brother of the last year's one. ;)
Aniołka zgłaszam na wyzwanie Art-Piaskownicy. Skończyłam go już w zeszłym tygodniu, ale chciałam jeszcze przygotować instrukcję wykonania i opublikować ją razem z pracą. W tym celu porobiłam masę koślawych fotek, potem uznałam, że się nie nadają i zaczęłam rysować schemat, ale niestety się nie wyrobiłam z czasem. Udostępnię go, jak skończę, na razie wrzucam co bardziej udane zdjęcia z procesu twórczego, bo szkoda, żeby się zmarnowały. :)
The angel is my contribution for Art-Piaskownica's challenge. I finished it last week, but I also wanted to prepare a tutorial and publish it together with the work. I've took a lot of poor-quality pictures while working, then I considered them unsuitable and started drawing a pattern. Unfortunately, I got run out of time. I will publish the pattern as soon as I finish it, now I'm just going to show you my best photos of work-in-progress. I just don't want them to be made in vain. :)
![]() |
| To lubię najbardziej ;) / This is my favourite one ;) |
niedziela, 30 października 2016
Moje miejsce pracy / My Workspace
Październik powitał mnie masą obowiązków, wśród których ciężko wyasygnować wolną chwilę na tworzenie. Dlatego też nie mogę się pochwalić w tym miesiącu żadnym ukończonym projektem. Dzisiaj, korzystając z długiego weekendu, postanowiłam przynajmniej opleść kaboszon, za który zabrałam się kilka tygodni temu. Przy okazji, prezentuję moje miejsce pracy w szarym świetle poranka (i żółtawym lampki). Mam taki niedobry zwyczaj "koralikowania" w łóżku. Niedobry, bo nie dość, że pozycja półleżąca nie służy mojemu kręgosłupowi, to jeszcze koraliki uwielbiają mi się rozsypywać i wpadać w różne zakamarki. Potem znajduję je w pościeli i na dywanie. Ale co zrobić, skoro biurko zawalone papierami, a na łóżeczku to i kocyk, i podusia, i miejsce na ciepłą herbatkę malinową (akurat dopadły mnie skutki jesiennej pogody). Cóż, będę dzisiaj w nocy księżniczką na ziarnku Toho. ;)
October greeted me with a pile of duties. It has been very hard for me to find a little time for crafting, that's why I can't show you any finished project this month. Today I decided to take advantage of a "long weekend" and to finish at least the cabochon bezel I started a few weeks ago. By the way, I present my workspace in the grey, morning light (and the yellow light of the lamp). I have a bad habit of beading in my bed. It's really bad, because my spine doesn't like half-lying position. Moreover, my beads often scatter and fall into different nooks. After that I find them in my bedding and on the carpet. But how can I help it when my desk is scattered with documents and there is a blanket in my bed, and a cushion, and some place for a mug with hot raspberry tea (I'm suffering from consequences of autumn weather at the moment). Well, I'm going to be a princess tonight. From the fairy-tale entitled "The Princess and the Bead". ;)
Zdjęcie zgłaszam do wyzwania Art-Piaskownicy.
The photo is my contribution for Art-Piaskownica's challenge.
poniedziałek, 29 sierpnia 2016
Kolczyki Zębowej wróżki / Toothfairy Earrings
Jak już kiedyś pisałam, kupowanie pod wpływem impulsu to moja rękodzielnicza zmora. Ale chyba każdy rękodzielnik cierpi na to samo - w efekcie, góra niespożytkowanych "przydasi" rośnie.
I mentioned once that impulse buying is my crafty curse. However, it is presumably every handicraftsman's curse. And a pile of non-used supplies becomes bigger and bigger.
Gdy kupujesz w Internecie, sprawa komplikuje się jeszcze bardziej - ot, tu brakuje Ci paru groszy do darmowej wysyłki, innym razem kupujesz koraliki w kilku podobnych kolorach, bo na podstawie zdjęcia nie jesteś w stanie ocenić, który pasuje lepiej... A czasem po prostu jakaś rzecz wydaje Ci się ładna.
The matter seems even more complicated when you purchase on the Internet. Sometimes you lack a few cents to the free shipping, another time you cannot estimate which colour of the beads in the photo matches the best, so you buy all of them... Eventually, you buy because something just looks pretty to you.
Jakiś czas temu kupiłam sztyfty do kolczyków. Na zdjęciu w sieci urzekł mnie ich staromodny wygląd i różowe kryształki. No i były śmiesznie tanie. Kiedy jednak otworzyłam paczkę, okazało się, że sztyfty są za duże, za krzywe i jakieś takie... Nie takie. W sumie, wyglądały dokładnie tak, jak śmiesznie tanie sztyfty do kolczyków. Kompletnie nie miałam na nie pomysłu, aż do pewnego dnia, kiedy to z nudów bazgrałam sobie po kartce, jak to czasem mam w zwyczaju. I nabazgrałam kolczyk. Kolczyk, który miał spełniać dwa warunki: po pierwsze, miał pasować do rzeczonych sztyftów. Po drugie zaś, miał składać się jedynie z koralików, które posiadałam w swoich zapasach. Najlepiej takich, których jeszcze nigdy nie użyłam. Udało mi się w stu procentach. Rozwijam się. ;)
Some time ago, I bought earstud findings. I was tempted by their vintage look and pink crystals. Not only did they look fantastic in the photo, but they were dirt cheap as well. But when I opened the parcel, I realised that they were too big, too crooked, too... unsuitable. To tell the truth, they looked just like dirt cheap earstud findings should look. I had completely no idea what to do with them until one day. That day I was sitting and scribbling, as I usually do when I'm bored. And I scribbled an earring. The earring was to fulfill two conditions: first, it was to match the said findings. And it should have consisted only of beads I had already had in my supplies. Perfectly if those were beads I had never used before. It was a 100% success. I think I'm doing to develop. ;)
Pozostaje jeszcze pytanie - dlaczego "Zębowej wróżki"? Dlatego, że są cukierkowo różowe, a Dagger bead pośrodku przypomina mi dłuuugi kieł. ;)
One question remains - why "Toothfairy"? Well, because they are candy pink and a Dagger bead in the middle resembles a looong fang. ;)
Pozostaje jeszcze pytanie - dlaczego "Zębowej wróżki"? Dlatego, że są cukierkowo różowe, a Dagger bead pośrodku przypomina mi dłuuugi kieł. ;)
One question remains - why "Toothfairy"? Well, because they are candy pink and a Dagger bead in the middle resembles a looong fang. ;)
wtorek, 23 sierpnia 2016
Wakacyjne bransoletki / Holiday Bracelets
Wakacje powoli się kończą, a ja mam jeszcze tyle pomysłów... Dzisiaj dostałam paczkę z półfabrykatami i od razu zabrałam się do tworzenia. W czasie dwóch tygodni spędzonych nad morzem, zamarzyło mi się stworzenie prostej bransoletki z błękitnych jak morska woda fasetowanych oponek przedzielonych srebrnymi kuleczkami. Przyznam się, że wzór podpatrzyłam w jednym z kramików na nadmorskim deptaku. Zdaje się, takie delikatne zestawienie jest tegorocznym hitem - podobne bransoletki widziałam później na praktycznie każdym stoisku.
Summer holidays come to the end and I still have so many ideas... Today I had a parcel with new supplies delivered and I started crafting immediately. During a fortnight at the seaside I was dreaming of making a simple bracelet of sea blue faceted donuts separated with silver balls. I must confess, that I peeped the pattern in a small shop on the promenade. I think that such a composition is on top this summer - I saw later similar bracelets at almost every stall.
Przy tej bransoletce pierwszy raz pracowałam z linką jubilerską i z miejsca ją pokochałam, choć montowanie zacisków na końcu robótki przy braku specjalistycznych narzędzi jest dość uciążliwe. Płaskie szczypce tworzą z zacisku prostokątny placek, który za nic nie chciał zmieścić się do osłonki. Jednak po kilku próbach, okupionych bólem palców i zepsuciem jednego zestawu "zacisk + osłonka", osiągnęłam wreszcie satysfakcjonujący efekt:
It was the first time I worked with nylon-coated beading wire and I totally love it, although placing crimps at the wire-end without specialistic tools is quite annoying. Flat-nose pliers turn the crimp into rectangular plate, which was impossible to hide in the crimp cover. However, after some attempts resulting in finger pain and the damage of one crimp with the cover, I finally achieved satisfactory effect:
Linka jubilerska jest fantastyczna. A jeszcze bardziej fantastyczne są osłonki na linkę w formie metalowych pętelek. Zanim jeszcze użyłam ich zgodnie z przeznaczeniem, przetestowałam je w plecionej bransoletce, przewlekając przez nie kilkakrotnie nić monofilową. Nie lubię łączyć żyłek bezpośrednio z ogniwkiem, bo boję się, że się przetrą i pękną albo wyślizgną z ogniwka. Zazwyczaj do ich ochrony używam łapaczek, ale osłonki na linkę są jednak dużo lepsze - mniej rzucają się w oczy, nie wykrzywiają końcówek (co zdarza się przy zamykaniu łapaczki) i nie muszę się obawiać, że nić przetrze się z kolei na brzegu łapaczki. Chyba zaczynam żałować, że ostatnio kupiłam całe pudełko łapaczek. ;)
Beading wire is fantastic. And wire guardians are even more fantastic. Before I used them with beading wire, I tested them in weaved bracelet, weaving the monofilament line a few times across them. I hate attaching the line directly to the jump ring as I'm afraid that it will fray or slip out. I usually use calottes to avoid such situations, but wire guardians are much better - they are less remarkable, do not bend at the ends (sometimes it happens after closing the calotte) and the thread does not fray as it could happen on the edge of a calotte. I start to regret that I've bought a box of calottes recently. ;)
Beading wire is fantastic. And wire guardians are even more fantastic. Before I used them with beading wire, I tested them in weaved bracelet, weaving the monofilament line a few times across them. I hate attaching the line directly to the jump ring as I'm afraid that it will fray or slip out. I usually use calottes to avoid such situations, but wire guardians are much better - they are less remarkable, do not bend at the ends (sometimes it happens after closing the calotte) and the thread does not fray as it could happen on the edge of a calotte. I start to regret that I've bought a box of calottes recently. ;)
sobota, 6 sierpnia 2016
Czerwcowe kolczyki w sierpniu / June Earrings in August
Tak czasem bywa - w jednym miesiącu wymyślasz projekt, w kolejnym wcielasz go w życie, a ze światem dzielisz się jeszcze później. W taki właśnie sposób powstały kolczyki do kompletu z bransoletką "Noc czerwcowa".
Sometimes it happens - you have an idea of the project one month, turn it into life in the next one and share it with the world even later. That's the way I made a pair of earrings which match my "June Night" bracelet.
sobota, 30 lipca 2016
Sałatka owocowa / Fruit Salad
Ponieważ mam ostatnio trochę więcej wolnego czasu, postanowiłam poćwiczyć trochę technikę peyote i sprawdzić, czy uda mi się stworzyć w miarę rozpoznawalne miniaturki owoców. Na warsztat wzięłam gruszkę, jabłko, awokado, grejpfrut i cytrynę, która początkowo miała być bananem, ale temat mnie przerósł. Efekty okazały się - jak to z eksperymentami bywa - raz bardziej, raz mniej zadowalające.
Recently, I've got more free time, that's why I decided to practice peyote a bit. I wanted to check, whether I was able to make recognisable friut miniatures. And here they are: a pear, an apple, an avocado, a grapefruit and a lemon (initially a banana, but it was too much advanced for me). Some effects are satisfactory, some not, but it's always like that in the experiment.
Najbardziej udane owocki przyczepiłam do kółka od kluczy, tworząc niewielki breloczek. Zgłaszam go do lipcowego wyzwania Szuflady.
I attached the most successful ones to the keyring and prepared a small pendant. It's my entry for Szuflada challenge in July.
czwartek, 23 czerwca 2016
Noc czerwcowa / June Night
Noc świętojańska jest pełna tajemnic i magii. To właśnie w jej trakcie według ludowych podań można znaleźć kwiat paproci, czarownice spotykają się na Łysej Górze, a dziewczęta puszczają wianki na rzece w nadziei, że wyłowi je jakiś przystojny młodzieniec. Nawiązując do tego zwyczaju, specjalnie na wyzwanie Szuflady przygotowałam bransoletkę - wianek z koralikowych kwiatków.
Midsummer night is full of magic and mysteries. During this night, according to Polish folk tales, you can find a fern flower, witches meet on Łysa Góra (Bald Mountain) for their sabbath and girls set floral wreaths adrift on the river and hope that hadsome men will find them. Referring to that custom, I have prepaded a bracelet for Szuflada challenge. It's a wreath made of beaded flowers.
Podczas jej tworzenia, w głowie wciąż wybrzmiewał mi wiersz Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego pt. Noctes Aninenses. Konkretnie, jego druga część zatytułowana Pieśń o nocy czerwcowej. Przytoczę tu kilka strof, w których wypowiada się sama Noc- czarodziejka:
Ja jestem noc czerwcowa,
królowa jaśminowa,
zapatrzcie się w moje ręce,
wsłuchajcie się w śpiewny chód.
Oczy wam snami dotknę,
napoje dam zawrotne
i niebo przed wami rozwinę
jak rulon srebrnych nut.
Oplącze was to niebo,
klarnet uczynię z niego
i będzie buczał i huczał,
i na manowce wiódł.
Ja jestem noc czerwcowa,
jaśminowa królowa,
znaki moje są: szmaragd i rubin,
i pieśń moja silniejsza niż głód.
królowa jaśminowa,
zapatrzcie się w moje ręce,
wsłuchajcie się w śpiewny chód.
Oczy wam snami dotknę,
napoje dam zawrotne
i niebo przed wami rozwinę
jak rulon srebrnych nut.
Oplącze was to niebo,
klarnet uczynię z niego
i będzie buczał i huczał,
i na manowce wiódł.
Ja jestem noc czerwcowa,
jaśminowa królowa,
znaki moje są: szmaragd i rubin,
i pieśń moja silniejsza niż głód.
While making a bracelet, I recalled Noctes Aninenses (The Anin Nights) - a poem by Konstanty Ildefons Gałczyński. A second part of it, entitled Pieśń o nocy czerwcowej (Song of the June Night) was still sounding in my head. I would like to present here some verses, in which the Night is presented as the fairy and speaks to us. It's my own translation. Unfortunately, only a few Gałczyński's poems are available in English version (link).
I am the June Night,
the Jasmine Queen,
look at my hands
and listen to my melodious steps.
I will touch your eyes with dreams,
give you vertiginous drinks
and spread the sky before you
like a roll of silver musical notes.
You will be captivated by the sky
which I will turn into the clarinet
and it will buzz and blare
and lead you astray.
I am the June Night,
the Jasmine Queen,
my emblems are: emerald and ruby
and my song is stronger than famine.
Nietrudno się domyślić, że ten niezwykły wiersz stał się dla mnie inspiracją kolorystyczną. ;)
It's easy to make out that I was inspired by this ingenious poem while choosing the colour set. ;)
Zaczęłam od wyplatania szmaragdowych kwiatków...
I started with weaving emerald flowers...
...które następnie starałam się dopasować do rubinów i srebra.
...which I tried to match with ruby and silver after that.
Efekt końcowy - bransoletka w towarzystwie "rulonu srebrnych nut". To Sen nocy letniej Mendelssohna, oczywiście. ;)
Final effect - a bracelet accompanied by "a roll of silver musical notes". It's Mendelssohn's Midsummer Night Dream, of course. ;)
A tak bransoletka prezentuje się na ręce. Zostały mi jeszcze dwa kwiatki, zrobię z nich kolczyki do kompletu. :D
And this is how the bracelet looks on the hand. I have still two flowers left, I'm going to make matching earrings of them. :D
Pracę zgłaszam do czerwcowego wyzwania Szuflady.
This is my entry for Szuflada challenge in June.
niedziela, 12 czerwca 2016
Moja "Mia" / My "Mia"
Na początek kilka refleksji:
- Od pewnego czasu zastanawiam się, czy mój blog naprawdę jest taki wielotematyczny. Ostatnie posty jakoś temu przeczą. Postanowiłam więc dać temu wyraz w nagłówku, tym samym potwierdzając kierunek, w którym zmierza moja hobbystyczna twórczość, ale zostawiając sobie dość szeroki margines swobody. Nigdy nie wiem, co mi przyjdzie jeszcze do głowy tu opublikować.
- Moje postanowienie jednego posta miesięcznie w maju spełzło na niczym. Końcówka roku akademickiego to mało sprzyjający blogowaniu okres, ale w wakacje nadrobię zaległości. Chcę, żeby przynajmniej średnia się zgadzała. ;)
- Postanowiłam także część moich postów tłumaczyć na język angielski. Nie wszystkie, a więc żeby można się było w tym bałaganie połapać, otaguję je jako "bilingual". Ten jest pierwszy (co wcale nie znaczy, że po poprzednimi też nie będę zamieszczać małych streszczeń).
Niniejszym więc serdecznie witam zagranicznych gości na moim blogu. Mam nadzieję, że Wam się spodoba. :)
Kilka miesięcy temu zobaczyłam w internecie taki wykres (link). Wprawdzie odnosi się on do scrapbookingu, ale myślę, że gdyby słowo "papier" zastąpić słowem "koraliki", to z powodzeniem odzwierciedliłby on stan mojej szafki z przydasiami. ;) Myślę też, że wiele z nas mogłoby się pod nim podpisać, podobnie jak pod tym (link). Impulsywne kupowanie jest bowiem moją największą rękodzielniczą zmorą, choć jednocześnie pozwala ono rozwinąć skrzydła kreatywności, gdy zastanawiamy się, w jakim projekcie moglibyśmy wykorzystać koraliki, które właśnie zamówiliśmy. I właśnie w taki sposób powstały kolczyki, które chciałam dzisiaj zaprezentować. Dla mieniących się wszystkimi odcieniami błękitu i fioletu kryształków zupełnie straciłam głowę, choć wiedziałam, że ciężko będzie mi wymyślić projekt, w którym nie gryzłyby się z innymi kolorami. Szczególnie, gdy po otwarciu paczki odkryłam, że mienią się jeszcze mocniej, niż na zdjęciu. Postanowiłam więc pójść na całość i połączyć je ze złotymi maczkami 11/0, które ostatecznie okazały się fantastyczną oprawą kryształków.
W tworzeniu kolczyków posiłkowałam się wzorem autorstwa Eleny Turusovej (link), który pozwalał na wyeksponowanie maksymalnej liczby niebiesko-fioletowych koralików, nie przytłaczając ich przy tym zbyt dużą ilością złota. Schemat wykonania znalazłam na stronie beadsmagic.com pod nazwą "kolczyki Mia" (link). Moja wersja różni się trochę od oryginału - chciałam, aby moje kolczyki miały bardziej kształt rombu, niż kwadratu. Myślę, że udało mi się osiągnąć zamierzony efekt.
I would like to start with some thoughts:
Some months ago, I saw on the Net this chart: link. It's actually about scrapbooking, but I mean that if the word "paper" was replaced by "beads", the chart could accurately depict the state of my craft supplies. ;) I also think that many of us could relate to it, as well as this one: link. Impulse buying is one my biggest craft problem. On the other side, it lets us to develop our creativity by considering the project in which we could use the ordered beads. And that's a way I made the earring I'd like to present today. I've got completely crazy about blue and violet sparkling bicones, although I knew that it will be hard to make out the project with matching beads. Especially when I opened the parcel and discovered that they are actually more sparkling than in the photo. That's why I decided not to follow the rules and to combine the bicones with golden 11/0 seed beads. They finally came out to be a fantastic setting for bicones, what you can see in the photo in the Polish version of this post.
I used a pattern by Elena Turusova (link). This pattern allowed me to expose possibly many bicones and not to overwhelm them with gold. I found it on beadsmagic.com as 'earring Mia' (link). My version is slightly different than the original - I wanted my earrings to be more diamond-shape than square. And, in my opinion, I achieved the goal.
W tworzeniu kolczyków posiłkowałam się wzorem autorstwa Eleny Turusovej (link), który pozwalał na wyeksponowanie maksymalnej liczby niebiesko-fioletowych koralików, nie przytłaczając ich przy tym zbyt dużą ilością złota. Schemat wykonania znalazłam na stronie beadsmagic.com pod nazwą "kolczyki Mia" (link). Moja wersja różni się trochę od oryginału - chciałam, aby moje kolczyki miały bardziej kształt rombu, niż kwadratu. Myślę, że udało mi się osiągnąć zamierzony efekt.
I would like to start with some thoughts:
- I've been wondering for some time, whether my blog is really multi-subject as I've written in the header. A number of latest posts seem to deny this statement. That's why I decided to modify the header to indicate the actual character of my free-time activities, leaving a wide margin of discretion for my future ideas. I never know what they will come out to be.
- My resolution to publish at least one post a month failed in May. The end of academic year isn't the best period for bloggers. However, I promise to catch up with my blog during summer holidays. I want the average be accurate. ;)
- I also decided to translate a part of my blog into English. Not all of the posts, so I will tag the translated ones as 'bilingual', not to get lost in this mess. This is the first one (it doesn't mean, however, that I'm not going to translate some previous ones).
Some months ago, I saw on the Net this chart: link. It's actually about scrapbooking, but I mean that if the word "paper" was replaced by "beads", the chart could accurately depict the state of my craft supplies. ;) I also think that many of us could relate to it, as well as this one: link. Impulse buying is one my biggest craft problem. On the other side, it lets us to develop our creativity by considering the project in which we could use the ordered beads. And that's a way I made the earring I'd like to present today. I've got completely crazy about blue and violet sparkling bicones, although I knew that it will be hard to make out the project with matching beads. Especially when I opened the parcel and discovered that they are actually more sparkling than in the photo. That's why I decided not to follow the rules and to combine the bicones with golden 11/0 seed beads. They finally came out to be a fantastic setting for bicones, what you can see in the photo in the Polish version of this post.
I used a pattern by Elena Turusova (link). This pattern allowed me to expose possibly many bicones and not to overwhelm them with gold. I found it on beadsmagic.com as 'earring Mia' (link). My version is slightly different than the original - I wanted my earrings to be more diamond-shape than square. And, in my opinion, I achieved the goal.
sobota, 30 kwietnia 2016
Astrolabium
Ostatni dzień kwietnia. Ostatnia chwila, żeby coś opublikować w tym miesiącu. Ostatnia chwila, żeby wziąć udział w wyzwaniu Szuflady "Starożytne cywilizacje" (link).
Nie to, żebym wczoraj (albo, co gorsza, dziś rano) spięła się i na łapu-capu wyprodukowała cokolwiek. Naszyjnik, który dzisiaj prezentuję, dłubałam od początku kwietnia (czyli od momentu, w którym ogłoszone zostało wyzwanie).
Starożytność kojarzy mi się z geometrycznymi formami, mocnymi, nasyconymi kolorami i duuużą ilością złota. Pomysł na połączenie szmaragdowej zieleni z metalicznym fioletem i złotem miałam już od dawna. Koraliki SuperDuo w kolorze (nomen omen) azteckiego złota kupiłam bardziej pod wpływem impulsu, niż konieczności. Kiedy do mnie dotarły, przeraziłam się ich intensywnie żółtą barwą (na zdjęciu wyglądały na ciemniejsze). Kompletnie nie wiedziałam, co z nimi zrobić, do czasu, kiedy przy okazji innego projektu (którego ostatecznie nie zrealizowałam), nie zamówiłam SuperDuo w kolorze szmaragdowym i fioletowym. Znałam więc już paletę barw, czekałam tylko na pomysł dotyczący formy. Starożytny medalion do tak krzykliwego zestawienia jest idealny. Kojarzy mi się z egipskimi amuletami, inkaskimi posążkami, chińską mandalą, wreszcie - antycznym przyrządem do nawigacji. Choć to ostatnie raczej przyszło na końcu, gdy wzór ułożył się w regularną gwiazdę. Sam się ułożył, bo tworzyłam bez projektu. Koraliki dobierałam spontanicznie, tak, jak podpowiadała mi intuicja. Stąd też ostatecznie odrzuciłam trzeci kolor SuperDuo. W ich miejsce umieściłam jedną z opalizujących na fioletowo kulek (które również kupiłam dawno temu, bez konkretnego pomysłu) oraz już specjalnie na tę okazję zamówione, metalicznie połyskujące Toho w rozmiarze 11. Eksperyment się powiódł. Mglista z początku koncepcja, zyskała konkretny kształt. Ponadto, wykorzystałam kilka zalegających w mojej szafie "przydasiów", co do których miałam wątpliwości, czy ich kupienie było sensownym pomysłem.
Kilka zdjęć z procesu twórczego: faza 1 - dobieranie kolorów i kształtów.
Faza przedostatnia - wyplatanie łańcuszka. Przy okazji - widzicie uśmiechniętą buźkę na zdjęciu? ;)
Efekt końcowy w całości...
...i w detalu.
Wreszcie - prezentacja na "modelu", celem unaocznienia prezencji naszyjnika w pozycji wiszącej. :D Za model posłużyła mi poduszka z kanapy, gdyż reprezentacyjnego sztucznego popiersia się jeszcze nie dorobiłam. I pewnie jeszcze długo się nie dorobię, skoro poduszka taka fotogeniczna... ;)
Pracę zgłaszam do wyzwania Szuflady.
sobota, 26 marca 2016
Pisanka-wyplatanka
Pamiętacie aniołka ze świecznika?
No, więc ostatnio moja mama stwierdziła, że anielskiemu świecznikowi przydałaby się jakaś wielkanocna odmiana. Konkretnie, poprosiła mnie o wykonanie koralikowej pisanki. Zainspirowana więc wielkanocnymi cudeńkami mistrza Fabergé, postanowiłam zmierzyć się z tym wyzwaniem. I nie chodziło mi bynajmniej o dorównanie kunsztem rosyjskiemu złotnikowi. Problematyka była bardziej przyziemna: czy uda mi się bez żadnego schematu upleść foremne jajko. Początki były bardzo obiecujące:
Końcówka - trochę mniej. Ogólnie, liczba rzędów i koralików się zgadza, ale o ile żyłka sprawdza się świetnie przy drobnych pracach, przy tak dużej ażurowej formie wymiękła. Dosłownie.
Tak więc, docelowe jajko przypomina bardziej siedzącą kwokę. Albo gruszkę. Albo rosyjską matrioszkę. Tylko w środku nic nie ma.
A z tej perspektywy przywodzi mi na myśl grzybka:
Robiąc zdjęcia, można jednak (na szczęście) pomanipulować trochę perspektywą i trochę bardziej "ujajowacić" jajo:
Tak czy inaczej, jestem zadowolona z eksperymentu. Wynik jest na tyle dobry, że mogę spokojnie pochwalić się nim w sieci. A wnioski? W przyszłym roku pomyślę nad jakąś formą, albo pokombinuję coś ze ściegiem i grubością żyłki. Jest do czego dążyć. :)
Póki co, zgłaszam moją pracę do wyzwania Art-Piaskownicy.
I jeszcze jedno - choć na płaskiej powierzchni moje dzieło słabo współpracowało ze mną i z aparatem, w miejscu docelowym prezentuje się wyjątkowo dobrze, aczkolwiek trochę przewrotnie, bo dzierżący je dumnie aniołek ma styl ewidentnie bożonarodzeniowy (mimo to, w salonie rezyduje cały rok). Ale życzenia ode mnie są absolutnie jednoznaczne i szczere. Pogodnego świętowania! :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)














































