"E" jak... Ephesite - minerał w żywym odcieniu czerwieni.
"E" jak... I Koncert fortepianowy e-moll F. Chopina.
"E" jak... enigmatyczny post na blogu. ;)
"E" is for... Ephesite - a vividly red mineral.
"E" is for... F. Chopin's Piano Concerto No. 1 in E minor.
"E" is for... an enigmatic post on the blog. ;)
Kartka-fortepian na urodziny pewnej Pianistki. ;) Zgłoszona na wyzwanie Kartkowego ABC.
A grand piano-shaped card for a Pianist's birthday. ;) My contribution to Kartkowe ABC challenge.
PS. Papierowe kwiatki, które widzicie na zdjęciu, pochodzą z zestawów firmy Namaste.
PS. Paper flowers shown in the photo come from Namaste's sets.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bilingual. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bilingual. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 6 marca 2017
środa, 18 stycznia 2017
Koralikowy aniołek / A Beaded Angel
Święta już minęły, ale u mnie choinka stoi do 2 lutego. Dlatego postanowiłam upleść na nią małego aniołka. To braciszek aniołka z zeszłorocznego postu. ;)
Christmas time is over, however, my Chritmas tree will remain till 2nd February. That's why I decided to weave a small angel for it. It's a brother of the last year's one. ;)
Aniołka zgłaszam na wyzwanie Art-Piaskownicy. Skończyłam go już w zeszłym tygodniu, ale chciałam jeszcze przygotować instrukcję wykonania i opublikować ją razem z pracą. W tym celu porobiłam masę koślawych fotek, potem uznałam, że się nie nadają i zaczęłam rysować schemat, ale niestety się nie wyrobiłam z czasem. Udostępnię go, jak skończę, na razie wrzucam co bardziej udane zdjęcia z procesu twórczego, bo szkoda, żeby się zmarnowały. :)
The angel is my contribution for Art-Piaskownica's challenge. I finished it last week, but I also wanted to prepare a tutorial and publish it together with the work. I've took a lot of poor-quality pictures while working, then I considered them unsuitable and started drawing a pattern. Unfortunately, I got run out of time. I will publish the pattern as soon as I finish it, now I'm just going to show you my best photos of work-in-progress. I just don't want them to be made in vain. :)
Christmas time is over, however, my Chritmas tree will remain till 2nd February. That's why I decided to weave a small angel for it. It's a brother of the last year's one. ;)
Aniołka zgłaszam na wyzwanie Art-Piaskownicy. Skończyłam go już w zeszłym tygodniu, ale chciałam jeszcze przygotować instrukcję wykonania i opublikować ją razem z pracą. W tym celu porobiłam masę koślawych fotek, potem uznałam, że się nie nadają i zaczęłam rysować schemat, ale niestety się nie wyrobiłam z czasem. Udostępnię go, jak skończę, na razie wrzucam co bardziej udane zdjęcia z procesu twórczego, bo szkoda, żeby się zmarnowały. :)
The angel is my contribution for Art-Piaskownica's challenge. I finished it last week, but I also wanted to prepare a tutorial and publish it together with the work. I've took a lot of poor-quality pictures while working, then I considered them unsuitable and started drawing a pattern. Unfortunately, I got run out of time. I will publish the pattern as soon as I finish it, now I'm just going to show you my best photos of work-in-progress. I just don't want them to be made in vain. :)
![]() |
| To lubię najbardziej ;) / This is my favourite one ;) |
piątek, 30 grudnia 2016
Kosmiczne postanowienia noworoczne / New Year Space Resolutions
Zbliża się Nowy Rok, pora na małe podsumowanie.
New Year is coming, it's time to sum up a few matters.
W lipcu, zmotywowana wyzwaniem Teresy, uroczyście ogłosiłam walkę z UFOkami. Niestety, zgłoszonego do wyzwania obrazka nie udało mi się ukończyć na czas. Niemniej, Tereso, ogromnie dziękuję Ci za zorganizowanie wyzwania. Gdyby nie Twój pomysł, kanwa nadal leżałaby gdzieś w pudle. Poniżej prezentuję dwa zdjęcia - jedno (znane już) z lipca, drugie to stan sprzed tygodnia. Postęp może wydawać się niewielki, ale dla mnie to osobisty sukces. W ciągu pół roku zdziałałam więcej, niż przez kilka lat. Liczę na to, że w roku 2017 będę mogła zaprezentować gotowe dzieło. :)
In July, I announced solemnly a fight with UFOs, motivated with Teresa's challenge. Unfortunately, I failed to finish my contribution on time. However, I would like to thank you, Teresa, for organising the challenge. Had it not been your idea, the canvas would be still lying in the box. There are two photos below - the first was made in July (it's already known), the second one - a week ago. The progress may seem to be small, but for me it's a personal success. I've done more for six months than for many years. I hope I'll be able to present a finished piece in 2017. :)
W czasie wakacji zyskałam jeszcze dodatkową motywację. Gdy skończyłam wyszywać jelonka z obrazka, poszłam na spacer. I właśnie na tym spacerze zobaczyłam jelonka na niebie. :)
I gained another piece of motivation during summer holidays. After I finished embroidering the deer from the picture, I went for a walk. And during that walk I saw a deer in the sky. :)
Napiszę jeszcze o moim "kłębku nerwów". Jest bardziej poręczny niż kanwa, więc
praca nad nim idzie mi szybciej i przyjemniej. Dojechałam już do połowy
wzoru! A potem skończył mi się kordonek i musiałam zmobilizować się do
wyprawy do pasmanterii, co przy obecnej pogodzie nie jest łatwe. :P Ale w
końcu dałam radę, druga połowa serwetki już na warsztacie (gwoli informacji, szydełkuję model nr 5 z magazynu "Sabrina
Robótki" nr 4/2012).
Jak więc widać, moją listę postanowień noworocznych otwiera: ROZPRAWIĆ SIĘ Z UFO!
Well, It's easy to notice that my first New Year resolution is TO FINISH ALL THE UFOS!
Do siego roku!
Happy New Year!
sobota, 24 grudnia 2016
Wesołych Świąt! / Merry Christmas!
Na początek, przepraszam za brak znaku życia ode mnie przez prawie dwa miesiące. W ostatnim poście pisałam o masie obowiązków i jesiennej pogodzie. Cóż, ta ostatnia dopadła mnie wreszcie na dobre. Pierwszą połowę listopada spędziłam na L-4, a gdy już w końcu wróciłam "do świata żywych", okazało się, że obowiązki nie zniknęły, tylko w jakiś magiczny sposób zrobiło się ich WIĘCEJ. W tej sytuacji, niestety, rękodzieło i blog zeszły na dalszy plan.
First of all, I would like to apologize for my having given no sign of life for almost two months. I've written recently about a pile of duties and autumn weather. The latter one finally got me. I had spent the first half of November on sick leave and when I came back "to life", it came out that my duties didn't disappear. There were even MORE of them. So I had to push my handicraft and the blog into the background.
Tak, czy inaczej, udało mi się znaleźć chwilę, żeby stworzyć kartkę na wyzwanie Art-Piaskownicy. Bardzo chciałam wziąć w nim udział, bo to moja ulubiona paleta kolorów. :) Projekt kartki narodził mi się w głowie od razu, jednak czas na realizację miałam dopiero wczoraj wieczorem, gdy już wszystko posprzątałam. A potem powyciągałam wszystkie przydasie i chwilę później po porządku nie było śladu. ;)
Nevertheless, I found a moment to make a card for Art-Piaskownica challenge. I did wanted to take part in it, since the set of colours is my favourite one. I had the project immediately in my head, but I had to wait with the implementation till yesterday evening after I had tidied up everything. And then I took out all craft supplies and the mess appeared again. ;)
Pracę zgłaszam do wyzwania i obiecuję odezwać się jeszcze przed Nowym Rokiem. Radosnych i kreatywnych Świąt Bożego Narodzenia!
I submit my work for the challenge and promise to write something more before the New Year. Have a merry and creative Christmas!
niedziela, 30 października 2016
Moje miejsce pracy / My Workspace
Październik powitał mnie masą obowiązków, wśród których ciężko wyasygnować wolną chwilę na tworzenie. Dlatego też nie mogę się pochwalić w tym miesiącu żadnym ukończonym projektem. Dzisiaj, korzystając z długiego weekendu, postanowiłam przynajmniej opleść kaboszon, za który zabrałam się kilka tygodni temu. Przy okazji, prezentuję moje miejsce pracy w szarym świetle poranka (i żółtawym lampki). Mam taki niedobry zwyczaj "koralikowania" w łóżku. Niedobry, bo nie dość, że pozycja półleżąca nie służy mojemu kręgosłupowi, to jeszcze koraliki uwielbiają mi się rozsypywać i wpadać w różne zakamarki. Potem znajduję je w pościeli i na dywanie. Ale co zrobić, skoro biurko zawalone papierami, a na łóżeczku to i kocyk, i podusia, i miejsce na ciepłą herbatkę malinową (akurat dopadły mnie skutki jesiennej pogody). Cóż, będę dzisiaj w nocy księżniczką na ziarnku Toho. ;)
October greeted me with a pile of duties. It has been very hard for me to find a little time for crafting, that's why I can't show you any finished project this month. Today I decided to take advantage of a "long weekend" and to finish at least the cabochon bezel I started a few weeks ago. By the way, I present my workspace in the grey, morning light (and the yellow light of the lamp). I have a bad habit of beading in my bed. It's really bad, because my spine doesn't like half-lying position. Moreover, my beads often scatter and fall into different nooks. After that I find them in my bedding and on the carpet. But how can I help it when my desk is scattered with documents and there is a blanket in my bed, and a cushion, and some place for a mug with hot raspberry tea (I'm suffering from consequences of autumn weather at the moment). Well, I'm going to be a princess tonight. From the fairy-tale entitled "The Princess and the Bead". ;)
Zdjęcie zgłaszam do wyzwania Art-Piaskownicy.
The photo is my contribution for Art-Piaskownica's challenge.
piątek, 9 września 2016
Neko-chan
Moja siostra pasjonuje się Japonią. Specjalnie dla niej kupiłam koraliki w kształcie kotków (z porcelany albo innego fajansu). Nie jestem do końca przekonana, czy te znaczki na ich brzuszkach są faktycznie japońskie i co oznaczają (pewnie "kurczak z warzywami" lub coś w ten deseń), ale do bransoletki się nadają. W każdym razie - pozostałe koraliki na pewno japońskie są, bo to Toho. O sznurek już nie pytałam. ;)
My sister is a passionate of Japan. I have bought these kitten-shaped beads especially for her (they are made of porcelain or other faience). I don't actually know if the characters on their bellies are Japanese and what they mean (probably "chicken with vegetables" or so), but they look really nice in the bracelet. Anyway - other beads are Japanese indeed (they're Toho beads). I didn't ask about the cord. ;)
Bransoletkę zgłaszam do wrześniowego wyzwania Szuflady.
The bracelet is my contribution for Szuflada challenge in September.
wtorek, 30 sierpnia 2016
Kolorowanka / Colouring Pad
Chyba jeszcze nigdy nie wrzuciłam dwóch postów dzień po dniu.
I have probably never wrote two posts in a row before.
Ale sprawa jest istotna - dziś upływa termin wyzwania Art-Piaskownicy pt. "Kolorowanka". Dla mnie było prawdziwe wyzwanie, gdyż od dziecka nie cierpię kolorowanek. Jakoś nigdy nie bawiło mnie kolorowanie dla samego kolorowania. Jednak pod wpływem mody oraz chęci sprawdzenia czy dawna awersja ustąpiła, kupiłam niedużą książeczkę z kolorowankami antystresowymi dla dorosłych*. I stała tak na półce aż do momentu ogłoszenia wyzwania. Wreszcie się za nią zabrałam, z mozołem ukończyłam jeden obrazek i stwierdzam, że nadal nie kocham kolorowanek. Fakt, te dla dorosłych są ciekawsze. Fakt, abstrakcje koloruje mi się przyjemniej. Ale i tak wcale nie czuję się przez to zrelaksowana. ;)
However, the matter is important - today is the deadline of Art-Piaskownica's "Colouring Pad" challenge. It was a real challenge for me because I hate colouring pads since childhood. It was no fun for me, to colour something only for colouring. But I bought a small colouring book for adults*, influenced by the fashion and need for checking whether the former aversion is over. And it had been standing on my bookshelf until the challenge was announced. Finally, I took it up, finished one picture with the greatest effort and now I can say, I still do not love colouring pads. It's true, colouring pads for adults are more interesting. And it's true, abstract pictures are more pleasureable to colour. But I don't feel relaxed after colouring anyway. ;)
![]() |
| "This book belongs to the person who actually doesn't like colouring pads." |
Efekt końcowy. Pracę zgłaszam do wyzwania.
Final effect. It's my contribution for the challenge.
I jeszcze najprzyjemniejsza część zabawy - gdy zeskanowałam gotowy obrazek i zaczęłam się nim bawić w programie graficznym. ;)
And the most pleasurable part - the moment when I scanned the ready picture and started playing with it in a graphics software. ;)
_____________________
* Mini relaks. Kolorowanka antystresowa, praca zbiorowa, wyd. Olejesiuk, 2015.
* Mini relaks. Kolorowanka antystresowa, praca zbiorowa, wyd. Olejesiuk, 2015.
poniedziałek, 29 sierpnia 2016
Kolczyki Zębowej wróżki / Toothfairy Earrings
Jak już kiedyś pisałam, kupowanie pod wpływem impulsu to moja rękodzielnicza zmora. Ale chyba każdy rękodzielnik cierpi na to samo - w efekcie, góra niespożytkowanych "przydasi" rośnie.
I mentioned once that impulse buying is my crafty curse. However, it is presumably every handicraftsman's curse. And a pile of non-used supplies becomes bigger and bigger.
Gdy kupujesz w Internecie, sprawa komplikuje się jeszcze bardziej - ot, tu brakuje Ci paru groszy do darmowej wysyłki, innym razem kupujesz koraliki w kilku podobnych kolorach, bo na podstawie zdjęcia nie jesteś w stanie ocenić, który pasuje lepiej... A czasem po prostu jakaś rzecz wydaje Ci się ładna.
The matter seems even more complicated when you purchase on the Internet. Sometimes you lack a few cents to the free shipping, another time you cannot estimate which colour of the beads in the photo matches the best, so you buy all of them... Eventually, you buy because something just looks pretty to you.
Jakiś czas temu kupiłam sztyfty do kolczyków. Na zdjęciu w sieci urzekł mnie ich staromodny wygląd i różowe kryształki. No i były śmiesznie tanie. Kiedy jednak otworzyłam paczkę, okazało się, że sztyfty są za duże, za krzywe i jakieś takie... Nie takie. W sumie, wyglądały dokładnie tak, jak śmiesznie tanie sztyfty do kolczyków. Kompletnie nie miałam na nie pomysłu, aż do pewnego dnia, kiedy to z nudów bazgrałam sobie po kartce, jak to czasem mam w zwyczaju. I nabazgrałam kolczyk. Kolczyk, który miał spełniać dwa warunki: po pierwsze, miał pasować do rzeczonych sztyftów. Po drugie zaś, miał składać się jedynie z koralików, które posiadałam w swoich zapasach. Najlepiej takich, których jeszcze nigdy nie użyłam. Udało mi się w stu procentach. Rozwijam się. ;)
Some time ago, I bought earstud findings. I was tempted by their vintage look and pink crystals. Not only did they look fantastic in the photo, but they were dirt cheap as well. But when I opened the parcel, I realised that they were too big, too crooked, too... unsuitable. To tell the truth, they looked just like dirt cheap earstud findings should look. I had completely no idea what to do with them until one day. That day I was sitting and scribbling, as I usually do when I'm bored. And I scribbled an earring. The earring was to fulfill two conditions: first, it was to match the said findings. And it should have consisted only of beads I had already had in my supplies. Perfectly if those were beads I had never used before. It was a 100% success. I think I'm doing to develop. ;)
Pozostaje jeszcze pytanie - dlaczego "Zębowej wróżki"? Dlatego, że są cukierkowo różowe, a Dagger bead pośrodku przypomina mi dłuuugi kieł. ;)
One question remains - why "Toothfairy"? Well, because they are candy pink and a Dagger bead in the middle resembles a looong fang. ;)
Pozostaje jeszcze pytanie - dlaczego "Zębowej wróżki"? Dlatego, że są cukierkowo różowe, a Dagger bead pośrodku przypomina mi dłuuugi kieł. ;)
One question remains - why "Toothfairy"? Well, because they are candy pink and a Dagger bead in the middle resembles a looong fang. ;)
wtorek, 23 sierpnia 2016
Wakacyjne bransoletki / Holiday Bracelets
Wakacje powoli się kończą, a ja mam jeszcze tyle pomysłów... Dzisiaj dostałam paczkę z półfabrykatami i od razu zabrałam się do tworzenia. W czasie dwóch tygodni spędzonych nad morzem, zamarzyło mi się stworzenie prostej bransoletki z błękitnych jak morska woda fasetowanych oponek przedzielonych srebrnymi kuleczkami. Przyznam się, że wzór podpatrzyłam w jednym z kramików na nadmorskim deptaku. Zdaje się, takie delikatne zestawienie jest tegorocznym hitem - podobne bransoletki widziałam później na praktycznie każdym stoisku.
Summer holidays come to the end and I still have so many ideas... Today I had a parcel with new supplies delivered and I started crafting immediately. During a fortnight at the seaside I was dreaming of making a simple bracelet of sea blue faceted donuts separated with silver balls. I must confess, that I peeped the pattern in a small shop on the promenade. I think that such a composition is on top this summer - I saw later similar bracelets at almost every stall.
Przy tej bransoletce pierwszy raz pracowałam z linką jubilerską i z miejsca ją pokochałam, choć montowanie zacisków na końcu robótki przy braku specjalistycznych narzędzi jest dość uciążliwe. Płaskie szczypce tworzą z zacisku prostokątny placek, który za nic nie chciał zmieścić się do osłonki. Jednak po kilku próbach, okupionych bólem palców i zepsuciem jednego zestawu "zacisk + osłonka", osiągnęłam wreszcie satysfakcjonujący efekt:
It was the first time I worked with nylon-coated beading wire and I totally love it, although placing crimps at the wire-end without specialistic tools is quite annoying. Flat-nose pliers turn the crimp into rectangular plate, which was impossible to hide in the crimp cover. However, after some attempts resulting in finger pain and the damage of one crimp with the cover, I finally achieved satisfactory effect:
Linka jubilerska jest fantastyczna. A jeszcze bardziej fantastyczne są osłonki na linkę w formie metalowych pętelek. Zanim jeszcze użyłam ich zgodnie z przeznaczeniem, przetestowałam je w plecionej bransoletce, przewlekając przez nie kilkakrotnie nić monofilową. Nie lubię łączyć żyłek bezpośrednio z ogniwkiem, bo boję się, że się przetrą i pękną albo wyślizgną z ogniwka. Zazwyczaj do ich ochrony używam łapaczek, ale osłonki na linkę są jednak dużo lepsze - mniej rzucają się w oczy, nie wykrzywiają końcówek (co zdarza się przy zamykaniu łapaczki) i nie muszę się obawiać, że nić przetrze się z kolei na brzegu łapaczki. Chyba zaczynam żałować, że ostatnio kupiłam całe pudełko łapaczek. ;)
Beading wire is fantastic. And wire guardians are even more fantastic. Before I used them with beading wire, I tested them in weaved bracelet, weaving the monofilament line a few times across them. I hate attaching the line directly to the jump ring as I'm afraid that it will fray or slip out. I usually use calottes to avoid such situations, but wire guardians are much better - they are less remarkable, do not bend at the ends (sometimes it happens after closing the calotte) and the thread does not fray as it could happen on the edge of a calotte. I start to regret that I've bought a box of calottes recently. ;)
Beading wire is fantastic. And wire guardians are even more fantastic. Before I used them with beading wire, I tested them in weaved bracelet, weaving the monofilament line a few times across them. I hate attaching the line directly to the jump ring as I'm afraid that it will fray or slip out. I usually use calottes to avoid such situations, but wire guardians are much better - they are less remarkable, do not bend at the ends (sometimes it happens after closing the calotte) and the thread does not fray as it could happen on the edge of a calotte. I start to regret that I've bought a box of calottes recently. ;)
sobota, 6 sierpnia 2016
Czerwcowe kolczyki w sierpniu / June Earrings in August
Tak czasem bywa - w jednym miesiącu wymyślasz projekt, w kolejnym wcielasz go w życie, a ze światem dzielisz się jeszcze później. W taki właśnie sposób powstały kolczyki do kompletu z bransoletką "Noc czerwcowa".
Sometimes it happens - you have an idea of the project one month, turn it into life in the next one and share it with the world even later. That's the way I made a pair of earrings which match my "June Night" bracelet.
sobota, 30 lipca 2016
Sałatka owocowa / Fruit Salad
Ponieważ mam ostatnio trochę więcej wolnego czasu, postanowiłam poćwiczyć trochę technikę peyote i sprawdzić, czy uda mi się stworzyć w miarę rozpoznawalne miniaturki owoców. Na warsztat wzięłam gruszkę, jabłko, awokado, grejpfrut i cytrynę, która początkowo miała być bananem, ale temat mnie przerósł. Efekty okazały się - jak to z eksperymentami bywa - raz bardziej, raz mniej zadowalające.
Recently, I've got more free time, that's why I decided to practice peyote a bit. I wanted to check, whether I was able to make recognisable friut miniatures. And here they are: a pear, an apple, an avocado, a grapefruit and a lemon (initially a banana, but it was too much advanced for me). Some effects are satisfactory, some not, but it's always like that in the experiment.
Najbardziej udane owocki przyczepiłam do kółka od kluczy, tworząc niewielki breloczek. Zgłaszam go do lipcowego wyzwania Szuflady.
I attached the most successful ones to the keyring and prepared a small pendant. It's my entry for Szuflada challenge in July.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







































